Holtery EKG
W tej kategorii są holtery EKG, czyli przenośne rejestratory, które zapisują krzywą przez cały dzień, a do nich oprogramowanie do analizy na komputerze. Aparat trzykanałowy wystarcza na częstość akcji serca i zaburzenia rytmu, a dwunastoodprowadzeniowy pokaże też, skąd rozchodzi się pobudzenie. Zapis trwa dwadzieścia cztery godziny, więc wyłapie i to, co podczas badania w gabinecie się nie pokaże. A są to aparaty do gabinetu, bo oprogramowanie zapis tylko wstępnie sortuje, a ocenia go lekarz.
Holtery EKG
W tej kategorii są holtery EKG, czyli przenośne aparaty, które bez przerwy rejestrują czynność elektryczną serca, podczas gdy pacjent żyje normalnym dniem. Elektrody nakleja się na klatkę piersiową, rejestrator zostaje przy ciele, a dane potem zgrywa się do komputera, gdzie analizuje je oprogramowanie. W ofercie są aparaty trzykanałowe i dwunastoodprowadzeniowe, jeden z nich z kolorowym wyświetlaczem, futerałem i kablem USB. Cztery poniższe rzeczy rozstrzygają, który z nich ma w gabinecie sens.
Najpierw trzy kanały wobec dwunastu odprowadzeń. Dwa do trzech kanałów to przy holterach zwykły standard i wystarczają na to, po co zakłada się je najczęściej, czyli na częstość akcji serca i na zaburzenia rytmu. Dwanaście odprowadzeń dokłada spojrzenie z wielu stron, więc da się z nich wywieść, skąd wychodzi skurcz przedwczesny albo częstoskurcz. Kiedy więc szukasz samej arytmii, trzy kanały starczą, a kiedy trzeba ustalić miejsce pochodzenia, sięgnij po dwanaście odprowadzeń.
Drugie jest dwadzieścia cztery godziny zapisu. Holter nosi się klasycznie od dwudziestu czterech do czterdziestu ośmiu godzin, a aparaty do dłuższego monitorowania idą aż do jednego czy dwóch tygodni. Dłuższe okno ma sens dlatego, że dolegliwości, które przychodzą raz na jakiś czas, do jednodniowego zapisu mogą się nie zmieścić. Tutejsze aparaty są zbudowane na cykl dwudziestoczterogodzinny, więc licz z nimi na jeden dzień i noc, a nie na tygodniowe monitorowanie.
Trzecie jest CMRR powyżej sześćdziesięciu decybeli. Sygnał z EKG ma około jednego miliwolta, podczas gdy zakłócenie z sieci, które sprzęga się z ciałem, bywa i tysiąc razy większe. CMRR mówi, jak dobrze wzmacniacz tłumi to, co przychodzi na oba wejścia tak samo, przy czym sześćdziesiąt decybeli bywa podawanym minimum, a norma dla aparatów diagnostycznych idzie jeszcze wyżej, do około osiemdziesięciu dziewięciu. Obok tego stoi rozdzielczość dwunastobitowa, które dzieli zakres na cztery tysiące dziewięćdziesiąt sześć kroków, więc i kształt krzywej wychodzi drobniej.
Ostatnie jest to, że oprogramowanie sortuje, a lekarz rozstrzyga. Program przechodzi zapis, oznacza i liczy zespoły QRS oraz wstępnie sortuje to, co wygląda nietypowo, tyle że to jest przygotowanie materiału, a nie rozpoznanie. Aparaty z tej kategorii to wyposażenie gabinetu, a ocena zapisu należy do lekarza.