Analizatory skóry
Te urządzenia fotografują i mierzą: kamera multispektralna rejestruje skórę w kilku długościach fali, lampa Wooda świeci światłem nadfioletowym o długości fali 365 nm, a kieszonkowy detektor mierzy nawilżenie i sebum. Długość fali decyduje o głębokości, więc światło niebieskie pokazuje powierzchnię, a czerwone wnika głębiej, ale każde zdjęcie zawiera też warstwy nad tą, którą pokazuje. Fluorescują również krem, mydło i dezodorant, więc skóra przed świeceniem musi być bez kosmetyków. Nie patrz w zapaloną lampę i przy świeceniu na twarz miej zamknięte oczy. To nie jest rozpoznanie lekarskie, a znamię, które się zmienia, to sprawa dermatologa.
Analizatory skóry
Oferta jest niewielka i chodzi w niej o dwie różne rzeczy, o obraz i o liczbę. Długość fali decyduje, jak głęboko światło wnika, niebieskie w okolicach 470 nm rysuje barwę powierzchni, żółte w okolicach 580 nm naczynia powierzchowne, a czerwone w okolicach 660 nm wnika głębiej. Osiem widm przy analizatorze profesjonalnym oznacza więc osiem spojrzeń, a nie osiem warstw. Każde zdjęcie zawiera bowiem też warstwy nad tą, którą pokazuje, więc przekrojem skóry to nie jest.
Lampa Wooda w ofercie świeci światłem nadfioletowym o długości fali 365 nm. Lampa pokazuje fluorescencję, a nie rozpoznanie, bo porfiryny świecą pod nią na czerwono w okolicach 620 nm, zdrowa skóra na niebiesko, a miejsca przetłuszczone na żółto. Tyle że tak samo fluorescują krem, makijaż, dezodorant i resztka mydła. Skóra nie może więc być świeżo umyta ani niczym posmarowana, bo inaczej lampa pokaże kosmetyk zamiast skóry. Nie patrz w zapaloną lampę i przy świeceniu na twarz miej zamknięte oczy.
Kieszonkowy detektor z wyświetlaczem mierzy nawilżenie i sebum. Miernik nawilżenia mierzy pojemność elektryczną, a nie wodę, bo sonda odczytuje, jak zmieniają się właściwości dielektryczne pod dwiema elektrodami. Zmierzona wartość zmienia się więc z temperaturą skóry, z poceniem i z tym, co się przed chwilą nałożyło. W laboratorium czeka się przed pomiarem pół godziny przy 20 do 22 °C i przy 40 do 60 % wilgotności.
Słowo diagnostyka pojawia się w nazwach tych urządzeń często. Zdjęcie ani liczba na wyświetlaczu nie są rozpoznaniem lekarskim, i dotyczy to również dermatoskopu z powiększeniem 4×. Urządzenia służą temu, żeby było widać, jak skóra wygląda dziś i jak za miesiąc, a nie temu, żeby coś wykluczyć. Znamię, które zmienia kształt, barwę albo wielkość, to sprawa dermatologa, a nie aplikacji.
Różnice między urządzeniami są głównie w optyce i w tym, dokąd obraz jest wysyłany. Stojak profesjonalny ma wyświetlacz 15 cali i kamerę 36 Mpix, lampa Wooda powiększa 1,5× przez soczewkę o średnicy 65 mm, a wideodermatoskop wysyła obraz do telefonu z Androidem i iOS. Zalecenia producenta mają zawsze pierwszeństwo, także przed tym tekstem.