Skalery do kamienia nazębnego
W tej kategorii są ręczne skrobaczki do kamienia nazębnego z gumową końcówką polerską, domowe usuwacze ultradźwiękowe i profesjonalne rękojeści do unitów stomatologicznych. Kamień nazębny to płytka, która zwapniała, więc szczoteczka ani pasta już jej nie zdejmą i trzeba ją odłupać narzędziem. Narzędzie ręczne pracuje pociągnięciem, natomiast ultradźwięki wprawiają końcówkę w drgania i osad odrywają razem z wodą. A do tego, co siedzi pod brzegiem dziąsła, w domu nie sięgniesz, bo tego nawet nie widzisz.
Skalery do kamienia nazębnego
W tej kategorii są ręczne skrobaczki do kamienia nazębnego, domowe usuwacze ultradźwiękowe i profesjonalne rękojeści ultradźwiękowe do unitów stomatologicznych wraz z kluczami dynamometrycznymi. Kamień nazębny powstaje tak, że płytka nasyca się minerałami ze śliny i wapnieje, przez co z miękkiego osadu robi się twarda warstwa mocno przyrośnięta do zęba. Od tej chwili szczoteczka ani pasta jej nie zdejmą i trzeba ją oderwać mechanicznie. Zależnie od tego, gdzie siedzi, dzieli się na kamień nad brzegiem dziąsła, który widać, i kamień pod nim w kieszonce, którego nie widać.
Najpierw skrobaczka ręczna wobec ultradźwięków. Narzędzie ręczne ma wyprofilowaną stalową końcówkę, którą prowadzisz pociągnięciem od dziąsła ku koronie, a do tego bywa gumowa końcówka polerska do wypolerowania przebarwień po kawie, herbacie i paleniu. Urządzenie ultradźwiękowe zamiast tego szybko drga końcówką i osad odrywa od zęba wibracją razem z wodą, która wypłukuje okruchy i chłodzi. Urządzenia tej klasy pracują w okolicach dwudziestu ośmiu kiloherców i mają trzy tryby, czyli G na kamień, P do pracy przyzębnej i E do endodoncji.
Drugie jest to, że rękojeść musi pasować do unitu. Rękojeść ultradźwiękowa wpina się w konkretny unit stomatologiczny, dlatego to samo narzędzie sprzedaje się w trzech wersjach, jednej do Sirony, drugiej do KaVo i trzeciej do kręgu EMS, Satelec, Woodpecker i DTE. Także końcówki nie są uniwersalne, bo dzielą się na dwie rodziny, jedną do Woodpeckera, EMS i Mectrona i drugą do DTE, NSK i Sateleca. U Woodpeckera rozpoznasz je po literze D w oznaczeniu, więc P1 należy do pierwszej rodziny, a PD1 do drugiej.
Trzeci jest klucz dynamometryczny do końcówki. Końcówkę wkręca się w rękojeść i na dokręceniu zależy więcej, niż można by sądzić, bo luźna końcówka przenosi mniej mocy i może się w trakcie pracy odkręcić. Przekręcona z kolei uszkodzi gwint w rękojeści, która kosztuje wielokrotnie więcej niż sama końcówka. Klucz ma w środku sprzęgło, które po osiągnięciu zadanego momentu przeskakuje, więc dokręca dokładnie i ani odrobinę dalej.
Ostatnie jest to, co należy do dentysty. W domu poradzisz sobie z widocznym kamieniem nad brzegiem dziąsła, natomiast osad pod dziąsłem i w kieszonce przyzębnej jest tak samo twardy, ale go nie widać i usuwa go dentysta albo higienistka stomatologiczna. Dlatego narzędzia ręczne i domowe urządzenia traktuj jako uzupełnienie między przeglądami, a nie jako ich zamiennik.